Jeszcze kilka lat temu roboty humanoidalne kojarzyły nam się głównie z filmami science fiction lub sterylnymi laboratoriami Boston Dynamics. Rok 2026 przyniósł jednak przełom, którego niewielu się spodziewało. Na polskim TikToku i Instagramie pojawił się „Edek” – Edward Warchocki. Z wąsem, specyficznym poczuciem humoru i niesamowitą sprawnością fizyczną, stał się pierwszą maszyną w kraju, która zyskała status pełnoprawnego celebryty. Kim jest Edward i dlaczego cały świat (dosłownie!) o nim mówi?
Pod maską: Unitree G1 i polska myśl techniczna
Choć Edward ma osobowość 55-latka z Inowrocławia, jego „ciało” to ultranowoczesna konstrukcja. Bazą jest model Unitree G1, chińskiego giganta robotyki Unitree Robotics. To maszyna o wysokości około 132 cm i wadze blisko 35 kg. Porusza się z prędkością do 3,5 km/h, a jego bateria wystarcza na około 2 godziny działania. Charakteryzuje go charakterystyczny srebrny wygląd z niebieskim wizjerem na głowie
Jednak to, co czyni Edwarda wyjątkowym, to nie tylko żelazo, ale przede wszystkim oprogramowanie. Za inteligencję i zdolność do interakcji Edwarda odpowiada polska firma MeraRobotics oraz ich autorski system operacyjny Mera OS. Dzięki niemu robot nie tylko wykonuje zaprogramowane ruchy, ale potrafi:
- Rozpoznawać twarze i głosy, co pozwala mu na personalizowane interakcje z ludźmi.
- Prowadzić płynną rozmowę, reagując na pytania w czasie rzeczywistym.
- Uczyć się otoczenia za pomocą czujników LiDAR i kamer głębi, co pozwala mu na sprawne poruszanie się w trudnym terenie.
Edward nie jest zwykłym automatem — potrafi prowadzić rozmowy z napotkanymi ludźmi i uczy się na podstawie własnych doświadczeń. System zapisuje przeżyte wydarzenia, tworząc historię robota, dzięki czemu może odnosić się do wcześniejszych sytuacji i reagować zgodnie z zaprogramowaną osobowością. To właśnie ta cecha — pozorna „ludzka” pamięć i charakter — sprawiła, że wiele osób początkowo myślało, że chodzi o prawdziwego człowieka lub projekt marketingowy.

Od TikToka do kuluarów sejmowych
Kariera Edwarda Warchockiego to majstersztyk marketingu wirusowego, za którym stoją Bartosz Idzik oraz Radosław Grzelaczyk. Zamiast promować robota jako narzędzie przemysłowe, twórcy dali mu życie. Edward biegał w Półmaratonie Warszawskim, tańczył w Dzień Dobry TVN i współpracował z topowymi artystami, jak raper Kubańczyk.
Największy rozgłos przyniosły mu jednak dwa wydarzenia. Pierwszym był film, na którym robot przepędza stado dzików na ulicach Warszawy. Nagranie stało się globalnym viralem, trafiając do serwisów informacyjnych CNN, BBC i Reuters, generując miliony wyświetleń.
Drugim przełomem była wizyta w Sejmie RP. Edward, jako „gość specjalny”, dyskutował z posłami, pytał o podwyżki dla straży marszałkowskiej i wdawał się w żartobliwe potyczki słowne z Markiem Suskim.
Biznesowa strona Edwarda
Strona warchocki.pl jasno pokazuje, że projekt to coś więcej niż żart. Edward Warchocki to potężne narzędzie biznesowe. Dzięki ogromnym zasięgom w mediach społecznościowych, robot stał się atrakcyjnym kanałem reklamowym – promował już m.in. luksusowe zegarki marki Rolex.
Dla firm zainteresowanych technologią, twórcy oferują nie tylko wynajem Edwarda na eventy, ale także możliwość zakupu i wdrożenia robotów Unitree (modele G1 oraz większy H1) zintegrowanych z systemem Mera OS. To sygnał, że robotyka humanoidalna wychodzi z fazy ciekawostki i zaczyna realnie zarabiać w branży eventowej, marketingowej i usługowej.
Eksperyment społeczny: Czy jesteśmy gotowi na roboty?
Edward Warchocki to przede wszystkim wielki test dla polskiego społeczeństwa. Twórcy zauważyli, że interakcje z maszyną potrafią trwać godzinami – szczególnie u osób starszych, które chętnie podejmują z robotem dialog. Edward oswaja nas z technologią AI, pokazując, że robot może być pomocny, zabawny i… ludzki.
Oczywiście, nie brakuje kontrowersji. Krytycy podnoszą pytania o bezpieczeństwo, etykę udawania człowieka przez algorytmy oraz wpływ takich działań na nasze postrzeganie rzeczywistości. Niezależnie od opinii, jedno jest pewne: Edward Warchocki otworzył drzwi, których nie da się już zamknąć. Era robotów-towarzyszy w Polsce właśnie się rozpoczęła, a „Edek” jest jej najgłośniejszym ambasadorem.
Źródło zdjęć: https://www.facebook.com/edwardwarchocki/
Może Cię zainteresować:







